Latamy bezpiecznie - komunikacja ze służbami PDF Drukuj Email
Wpisany przez Maciej Olszewski   
sobota, 11 września 2010 19:33

 

Do napisania tego artykułu skłoniła mnie lektura forum paralotniowego i moja ostatnia wizyta w "centrum dowodzenia" ruchem lotniczym na Okęciu. Udało mi się wtedy porozmawiać z bardzo miłymi ludźmi pracującymi w FIS Olsztyn i FIS Warszawa (nota bene siedzącymi obok siebie) a z rozmowy tej wyniosłem dużo ciekawych informacji.

Latając w okolicach Ełku poruszamy się praktycznie w przestrzeni niekontrolowanej klasy G co oznacza, że możemy latać jak i gdzie chcemy do poziomu FL100 czyli 10.000ft AMSL (10tys.stóp nad poziomem morza). Nie mamy też obowiązku zgłaszania swojego lotu do jakiejkolwiek służby. Na szkoleniu w zasadzie każdy słyszał tajemniczy skrót ASM3. Jest to komórka służby lotniczej, która udziela informacji nt.aktualnej lub planowanej zajętości przestrzeni powietrznej. W przestrzeni klasy G działa służba informacji powietrznej czyli w skrócie FIS a naszą okolicę obejmuje akurat FIS Olsztyn.

Dochodząc powoli do sedna sprawy, będąc w FISie chciałem uzyskać potwierdzenie informacji, jakie wyczytałem swego czasu na grupie paralotniowej a poniżej moje ustalenia.

Pomimo że poruszamy się w przestrzeni klasy G to nie jesteśmy na niebie sami. Ruch lotniczy GA (general aviation) w ostatnich latach bardzo wzrósł co oznacza, że razem z nami lata dużo awionetek i śmigłowców. Rośnie też w regionie liczba małych lądowisk. Nie muszę pisać jak niebezpieczna dla paralotniarza jest konfrontacja z samolotem. Nawet jeśli samolot, który dostrzeże nas w ostatnim momencie, odbije nagle unikając kolizji, to wpadniemy w turbulencje po jego śladzie, które mogą zakończyć się klapą. Tak samo niebezpieczne są turbulencje wywołane wirnikiem śmigłowca, który minie nas w odległości nawet kilkudziesięciu metrów. Aby uniknąć niemiłego kontaktu z inną maszyną latającą, przed lotem powinniśmy:

- zadzwonić do ASM3 tel.22 574 5733 do 5735 i zapytać się o zajętość stref, przez które moglibyśmy przelatywać. W naszym przypadku interesuje nas strefa TSA02F, która według FISowców często jest rezerwowana przez wojsko. Alternatywnie jak nie lubimy gadać ze służbami, możemy użyć tego odnośnika.

- zadzwonić przed lotem do FIS Olsztyn tel.22 574 5588 z tekstem "nazywam się Jan Kowalski i będę latał na paralotni z napędem nad Ełkiem od godziny 18 do 20 na wysokości do 400m. Zakończenie lotu zgłoszę". Opcji zgłoszeń jest oczywiście kilka. Możemy zgłosić przelot z punktu A do B. Warto też zgłaszać loty w bliskości granicy państwa (strefa ADIZ) gdyż wtedy kontroler sam połączy się ze Strażą Graniczną i ją o tym poinformuje. Nie ma co się bać kontrolerów, gdyż są to normalni, mili ludzie jak my i nie musimy koniecznie gadać z nimi w jakimś lotniczym slangu. Wiedzą że jako paralotniarze, nie znamy tajników lotniczej komunikacji radiowej i na pewno nie będą nas za to ganić.

- warto też oczywiście sprawdzić prognozę pogody ale o tym chyba nie trzeba pisać.

A teraz wyjaśnienia po co to wszystko. Ano dla naszego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa innych użytkowników przestrzeni powietrznej. Wbrew pozorom nie jest łatwo dostrzec na niebie inną paralotnię czy też samolot. O ile paralotnie poruszają się w miarę wolno, o tyle samolot pojawia się nagle i szybko znika. Ryzyko kolizji jest więc większe. FIS jest służbą, która informuje pilotów o sytuacji na niebie. Jeżeli zgłosimy swój lot, to fizycznie kontroler na ekranie swojego radaru rezerwuje nam przestrzeń o pewnym promieniu i lecące w tamtym rejonie samoloty informuje o nas. Pilot samolotu przelatując w takim regionie, ze zwiększoną uwagą obserwuje niebo. Podobnie jest z pilotami śmigłowców LPR (Lotnicze Pogotowie Ratunkowe), które często pojawiają się nad Ełkiem. To jest dla naszego i ich bezpieczeństwa. Ważne jest też aby po wylądowaniu zadzwonić ponownie i zameldować zakończenie lotu. Wtedy kontroler "odblokowuje" naszą przestrzeń. Dodatkowo jeśli zgłosimy koniec lotów, potwierdzimy że jesteśmy cali i zdrowi. Gdybyśmy zapomnieli o takim telefonie, to kontroler może podejrzewać, że coś nam się stało. Wtedy najpierw będzie próbował się do nas dodzwonić aby sprawdzić czy żyjemy, ale jeśli zaaferowani fajnym lotem rzucimy telefon do samochodu a sami zajmiemy się czymś innym i go nie usłyszymy, to kontroler ma obowiązek rozpocząć akcję ratunkową. Będzie to najprawdopodobniej akcja z udziałem szukającego nas śmigłowca, za którą później będziemy musieli zapłacić DUŻO pieniędzy, bo przecież nic nam nie jest.

Podsumowując zgłaszajmy swoje loty, dzwońmy do odpowiednich służb i korzystajmy z zamieszczanych przez nich informacji o zajętości przestrzeni powietrznej, której używamy razem z innymi pilotami. Będzie wtedy bezpieczniej a i całe latanie stanie się bardziej cywilizowane.

Z lotniczym pozdrowieniem